Słowa made in China spływają po nas bez żadnego zainteresowania. Gospodarka zakupowa stała się globalna, a my nabywamy produkty z taką etykietą, ponieważ są najtańsze na globie, ale czy na pewno warto je kupić? Szczerze mówiąc nie, ponieważ to co jest najtańsze, najszybciej się psuje i później znowu trzeba to kupić, aby odzyskać utracony komfort. Logicznie rzecz biorąc lepiej postawić na lepszą jakość i cieszyć się nią znacznie dłużej. Czy tak robimy? Co ciekawe, coraz częściej tak. Markowe sklepy produkujące na terenie kraju lub importujące towary z państw tj Niemcy zdobywają uznanie w oczach konsumentów. Zakupy się zdywersyfikowały. Ludzie najbiedniejsi oczywiście muszą stawiąc na tanie rzeczy, ale ci o średnich dochodach wolą trochę zaoszczędzić i kupić coś dobrego jakościowo niż narzekać później na zepsucia. Trzeba powiedzieć, że taka forma dokonywania transakcji jest dla rozwoju rynku zakupowego najlepsza. Podsumowując, Chiny uosabiane są z krajem tandety i niskich cen za pracę. Większość firm z oczywistych powodów przenosi tam swoją działalność i należy zaznaczyć, ze jest to jedyne racjonalne rozwiązanie, ponieważ konsumenci nie dojrzeli jeszcze do dbania o jakość nabywanych produktów.